W Piątek, 22.08.2025 wracałem przed południem z Świdnicy do Świebodzic. Busem. Był tylko kierowca i ja. Wyjechaliśmy z Słotwiny i za jakiś czas kierowca zwolnił bo przed nim jechał ciągnik rolniczy. Raz wyprzedziło nas osobowe auto - na podwójnej ciągłej. Jechaliśmy sobie, ja coś tam myślałem, też o tym że nie ma jak tego ciągnika wyprzedzić bo z przeciwka jechały samochody. I tak dojechaliśmy do Komorowa. Tam ciągnik skręcił w prawo. My pojechaliśmy dalej. Jaki kolor miał ciągnik raczej nie pamiętam, wydaje mi się że był niebieski. Ale to może sugestia związana z tym ciągnikiem z tego wypadku. Bo do tego nawiązuję.
Jaki to ma związek? Wracałem z Świdnicy i trochę byłem zestresowany, ale też zadowolony. To, można powiedzieć, była taka mieszanka emocji/nastrojów. Ale też info. I, nie tylko dla mnie, ale dla tych którzy to czytają. I dla tych których to nie interesuje też. Dlaczego? Zadowolony byłem, jak już pisałem na Xsie, bo miałem trochę pieniędzy na opłaty. Zestresowany, bo byłem już po terminie. A, jestem dość (bardzo) wrażliwy. Mam bardzo "czułe" "sensory" związane z reagowaniem na różne bodźce. O wiele bardziej niż większość ludzi. I to też ma znaczenie.
Do rzeczy. Firmy z woj. Śląskiego i Małopolskiego, Wielkopolskiego bardzo często mnie denerwują tym że nie chcą brać u mnie wpisów reklamowych/płacić mi pieniędzy. Jak pisałem, to że prowadzę działalność nie znaczy że jestem biznesmenem w potocznym tego słowa rozumieniu. Oznacza że wybrałem (jako dodatkowy/równoległy/zastępczy (ale też zastępczo główny)) taki sposób zarabiania na życie. I, też, na wykazanie się przez firmy postawą wobec mnie. To taka dodatkowa szansa. I, też zawór bezpieczeństwa dla ludzi. Wszystko jest Chemią/Fizyką więc emocje/nastroje też. Już to trochę tłumaczyłem.
Wiadomo, że pisałem ostatnio o Tarnowie. I, jak wiadomo, coś tam się wydarzało nieprzyjemnego. W "kontrze" media i inni zrobili tam pewnego rodzaju odbój. Czyli pojawiły się tam dość znane osoby. I, też jakaś impreza się tam odbyła. Rozumiem, że to po to żeby zniwelować moje nastawienie. Ale w Chemii/Fizyce to działa, ale ma skutki. Jak nie tu to gdzieś indziej. Zamiast zaoferować mi gotówkę i inne "dobra materialne" zrobiono coś odwrotnego. Przesunięto te negatywne skutki na kogoś innego. To chyba nie jest zbyt ludzkie?
Jaki to ma związek z wczorajszym, Poniedziałkowym wypadkiem busa który wjechał w ciągnik? Ciągnik był, tak sądzę, z woj. Świętokrzyskiego. Bus, był, zdaje się z woj. Śląskiego. Ja, gdy jechałem w piątek tym busem byłem zadowolony bo to firma z woj. Świętokrzyskiego (powiat Jędrzejowski) dała mi zarobić w Czwartek i powód do zadowolenia w Piątek. I, wcześniej też inna. Ciągnikowi nic się nie stało i jego kierowcy też. Oczywiście, ktoś powie że to zbieg okoliczności. Albo inne tego typu tłumaczenia. Każdy ma prawo sądzić według swoich możliwości, ale to nie zmienia faktów. A, fakt jest taki, że stres u mnie powoduje że powstają sytuacje krytyczne w świecie. A, zadowolenie, że te miejsca z których jestem zadowolony (tu też jest kwestia wcześniejszych stanów emocjonalnych) mają jakby "szczęście/farta".
Ten przykład jak i wiele innych dość wyraźnie wskazuje na ewentualność że Rzeczywistość jako taka jest reaktywna. I, że to od ludzi (też ogółu) w sumie zależy co nas wszystkich spotyka. I, że to my mamy "lejce"/ster/kierownicę którymi sterujemy. I, że wszystko ma jakiś ze sobą związek. Czyli, że do tego co robimy/czego nie robimy może odnosić się opcja o samospełniającej się "rzeczywistości". I, żeby było jasne, ja też jestem temu/tego winny. Ale, żebym zmienił nastawienie muszę mieć do tego powody. I nie chodzi o to że musi być źle żebym chciał i miał co zmieniać w dobre. Tylko o to żebym miał zasoby i podstawę do dobrego nastawienia. Wtedy ludzie sami zaczną myśleć, czuć i robić tak jak się powinno to robić. Że coś przez to stracicie? Może i tak. Ale też sporo zyskacie. I, to głównie to co jest Wam obecnie najbardziej potrzebne.
Oczywiście, mógłbym? nic nie napisać i udawać że to nie ma nic wspólnego. Ale raczej nie mogę i nie powinienem. Bo chodzi o to żeby każdy mógł się nad tym zastanowić. I, oczywiście, też o te msze w telewizji co to są mimo mojego zakazu. Już pisałem, że jeżeli chcecie żeby były dalej to trzeba mi dać pieniądze i inne dobra. I to z pełnym wyposażeniem/opłatami i tym podobnymi kwestiami, w tym podatkami/ZUSami. To już jest ten czas w którym musicie to robić. I na pewno nie jest to czas gdy możecie tego nie robić. Nigdy nie mogliście nie dawać, ale teraz to ma zupełnie inne skutki i konsekwencje. A za te msze to szykujcie sporo gotówki i różnych innych dóbr i uposażeń.