Już o tym trochę pisałem. Nie bardzo rozumiem co naukowcy nazywają trzema wymiarami przestrzennymi/przestrzeni. W przestrzeni tak naprawdę nie ma wymiarów. A na pewno nie takie jak się je opisuje. To że coś można określić że ma długość, szerokość, wysokość to tylko parametry danej struktury. A i to w zasadzie umowne. Z logicznego punktu widzenia wymiarów nie ma albo jest ich nieskończona ilość. Co do czasu. Też nie wiadomo o czym mowa. To co określamy jako czas to zdaje się mierzalna cykliczność z podziałką na "strefy". To co określamy jako przestrzeń też przestrzenią nie jest pomimo złudzenia jakie daje gdy się to coś postrzega. To co określamy jako czas to tak naprawdę przestrzeń. A, to co uważamy za przestrzeń to chyba coś co można określić jako pola oddziaływań. Dlaczego czas to przestrzeń? Czym z definicji powinna być przestrzeń? Czymś co sprawia że coś może "istnieć". Ta rola przypada temu co określamy (intuicyjnie) jako czas. To że następuje kolejny moment powoduje że możemy istnieć i funkcjonować. I to coś daje nam "przestrzeń" do dalszego funkcjonowania. To że mylimy przestrzeń właściwą z przestrzenią sytuacyjną to efekt postrzegania "od wewnątrz".
Dopisek z dnia zamieszczenia.
Miałem coś jeszcze wtedy napisać w tym temacie, zwłaszcza w temacie przestrzeni. Ale chyba zapomniałem albo mi się nie chciało i potem zapomniałem to wtedy wrzucić. Przestrzeń też nie jest taka za jaką ją uważamy. To pewnego rodzaju pochodna pewnych czynników/oddziaływań.
Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.